sobota, 20 grudnia 2025

Rumunia - góry Godeanu i Retezat - październik 2022 - dzień 2

 17 PAŹDZIERNIKA 2022 - PONIEDZIAŁEK - DZIEŃ 2

Jest druga połowa października, śpimy na prawie 2000 m więc upału nocą nie było. Kilka stopni na minusie. 

Wychodzę na wschód słońca. Jest pięknie. Pogoda ciągle idealna.


Namiot mamy lekko oszroniony.


Magiczne chwile gdy stoki zaczynają lizać pierwsze promienie słońca.


Chodzimy po okolicy i podziwiamy ten spektakl budzącego się dnia.

Nikomu woda z kałuży nie zaszkodziła więc jest dobrze. 🙂

Trochę gimnastyki i można ruszać dalej. 😉

Dzisiaj chcemy dojść do konkretnego miejsca na nocleg, malowniczego górskiego jeziora w kotle polodowcowym. Zobaczymy jak nam pójdzie.

Marsz bezkresnymi połoninami gdzie nie ma żywego ducha to niesamowite uczucie. Uwielbiam je. Uwielbiam się zagłębić w te niesamowite krajobrazy, pić wodę z napotkanego strumyka i iść dalej. Cały dzisiejszy dzień tak właśnie wyglądał. Niby nic się nie wydarzało. Wokoło tylko góry gdzie nie sięgnąć, ale przeżyć nie brakowało. 

Przejrzystość powietrza była świetna. Doskonale widać pasmo Parâng oddalone o ponad 50 km.

Nawet Fogarasze były widoczne, a do nich jest ponad 160 km. 🧐

Najwyższy szczyt gór Godeanu (Gugu 2291 m) coraz bliżej.

Piękne Godeanu w całej okazałości...

Noce są chłodne, ale środek dnia bardzo ciepły. Zaczyna doskwierać nam słońce. Wszyscy mamy ciepłe czapki, ale nikt nie wziął kapelusza. 😋



Pogoda i widoki mieliśmy niesamowite.

W końcu nie brakowało również wody. Budowa geologiczna się zmieniła i pojawiły się na naszej drodze strumyczki i źródła. Można było do woli gasić pragnienie i pluskać się w wodzie. Szybka kąpiel działa cuda.

Na północnych stokach gdzieniegdzie leżą małe płaty śniegu. Marsz tymi zacienionymi zboczami przynosił ulgę. 

Potęga gór. Człowiek przy ich ogromie czuje się jak mróweczka.

Nastaje złota wieczorna pora. Słońce jest już nisko, a wszystko otulone jest miękkim ciepłym światłem.


Na horyzoncie dostrzegamy jakieś odległe góry. Po powrocie, analizując zdjęcia i teren okazuje się, że jest to pasmo Starej Planiny leżące w Bułgarii, oddalone jedynie o 206 km!!!


Ostatnie promienie słońca obserwujemy na górze Micușa (2162 m).



Jeziorko już widać, ale to jeszcze kawałek drogi. O zmroku docieramy do celu. Magiczne miejsce.

Jesteśmy zmęczeni. Jest już ciemno i robi się zimno. Każdy chowa się w ciepły śpiwór. Kolejny dzień dobiega końca.

C.D.N. 

Moimi opowieściami i doświadczeniem dzielę się z Wami bezpłatnie. Jeśli chcielibyście mnie wesprzeć można to zrobić tu:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz