Dzień 1 - 29 sierpnia 2022
Ruszyliśmy.
Mamy jeszcze połowę dnia do wykorzystania. Nie mamy konkretnego celu na dzisiaj, zobaczymy gdzie dojdziemy.
Jesteśmy na prawie 1200 m n.p.m. Jest ciepły, pogodny dzień. Taką pogodę w końcu zamówiliśmy. 💥
Obok parkingu, gdzie zostawiliśmy auto, zaczyna się spore jezioro Storekrækja. Jest tu też schronisko o dźwięcznej nazwie "Fagerheim Fjellstugu". Brzuchy mamy pełne więc nie zaglądamy do środka.
Opuszczamy cywilizację. Początkowo jest łatwo i malowniczo. Ścieżka wzdłuż jeziora Storekrækja jest wyraźna. Zapewne kilkugodzinny spacer dookoła jest tutaj popularny. Widoki na lodowiec są dodatkową atrakcją.
Lodowiec wkrótce chowa się za górami. Pojawiają się pierwsze podejścia i skakanie po kamieniach. Otwierają się inne widoki. Wyłaniają się inne pasma i jeziora. Czasami na bezdrożach pojawi się jakaś chatka.
Woda. W Norwegii wody jest pod dostatkiem. Nie inaczej jest w Hardangerviddzie. Nie trzeba jej nosić, bo spotyka się ją bez przerwy.
Dostatek wody w tym terenie ma też swoje wady. Przekraczanie obfitych potoków i rzek jest problematyczne. Na szlakach są z reguły mosty, ale często są demontowane na zimę i poza sezonem można się zdziwić.
Po kilku kilometrach marszu opuszczamy wybrzeże jeziora Storekrækja. Idziemy w głąb płaskowyżu. Ścieżka robi się wąska, kamieni i podejść coraz więcej. Dzikość wzrasta.
Naszą drogę przecina pierwszy większy potok. Nie musimy skakać po kamieniach, czy zdejmować buty. Jest mostek. Obok stoi chatka z czuprynką na dachu. Niestety zamknięta.
Zaczynamy rozglądać się za miejscem pod namiot. Wbrew pozorom nie jest to takie oczywiste. Niby trawy i przestrzeni nie brakuje, ale znalezienie płaskiego i bez kamieni terenu wcale nie jest takie łatwe. Lubię mieć komfort w namiocie. 😎
Po kilku godzinach i 11 km marszu rozbijamy obóz nad niedużym jeziorkiem i wartkim potokiem. Mapa podpowiada, że zrobiliśmy prawie 200 m podejść i niewiele mniej zejść.
Jest malowniczo. Góry wokół coraz wyższe. Wody pod dostatkiem. Są jagody lub inaczej borówki, jak kto woli. 😃 Koło namiotu była nawet niewielka ilość maliny moroszki, tutaj zwanej "molte".
Oświetlone zachodzącym słońcem okoliczne stoki, szum płynącej wody i uczucie bycia daleko od zgiełku i pośpiechu. Idealne warunki na reset umysłu.
Noc jest pogodna i gwiaździsta. Niebo "niezaśmiecone" sztucznym światłem wygląda obłędnie. Ładną pogodę zamówiliśmy na więcej dni, więc liczymy na kolejne nocne gwiazdy. 😉
C.D.N.
#norwegia #hardangervidda #góry #podróże #trekking #fotografia
Moimi opowieściami i doświadczeniem dzielę się z Wami bezpłatnie. Jeśli chcielibyście mnie wesprzeć można to zrobić tu:









Brak komentarzy:
Prześlij komentarz