wtorek, 1 kwietnia 2025

Północna Norwegia - lato 2022 - część 4

 LOFOTY - 6 LIPCA 2022

Jak ja się wyspałem tej "nocy" to nie mam pojęcia. Gosia uśnie tam gdzie się położy, a ja jestem kapryśny jeśli chodzi o równość podłoża. Po otworzeniu namiotu widzimy oświetlone słońcem góry. Bez ciężkich, wiszących chmur okolica wygląda znacznie przyjemniej. 

Czas na wspinaczkę. Mamy przed sobą 500 m w pionie. Od święta ktoś tędy chodzi, ścieżka taka, że prawie jej nie widać, ale jest. Zawsze to jakieś ułatwienie.

Za nami widoki na zatokę i jezioro nad którym spaliśmy. Jest pięknie. Słońce czasami gdzieś zaświeci, dominują jednak chmury. Póki co nie widać deszczu na horyzoncie. 

Zdobywamy grań. O, TAK! Jest duży efekt "WOW". Otworzył się widok na cały fjord Reine. Widać miejscowość, widać drogę "skaczącą" po wysepkach, widać okoliczne góry.

Podeszliśmy od tej łagodnej strony, druga strona grani jest urwiskiem. Jeszcze chwila i stajemy na bezimiennym szczycie. Jesteśmy 730 m ponad wodą, którą przecież tak dobrze widać tam w dole. Jak rzucę kamieniem to doleci. :P  

Warto było się tu wdrapać. Aparat sam wskakuje do ręki. Widać fiordy, jeziora, wodospady... no i oczywiście wszystko to otoczone górami. 

Czas iść dalej, zawracamy i schodzimy tym samym grzbietem. Pogoda się nieco psuje. Coraz więcej ciężkich chmur na niebie. 

Chcemy dojść granią do popularnego punktu widokowego Reinebringen. Okazuje się to dosyć problematyczne. Teren staje się trudny. Trzeba się wspinać na czterech łapach. Duży plecak nie pomaga. Pogoda również, zaczyna padać. Do ciężkiego plecaka doszła peleryna przeciwdeszczowa. Wymarzony strój wspinaczkowy. 

Nie mam lęku wysokości, ale instynkt działał. Były momenty gdy miałem stracha i zadawałem sobie pytanie: "kurde, jak to przejść?".

Spotykamy pierwszych ludzi, którzy weszli na punkt widokowy i poszli granią dalej. 

Nie dziwię się popularności tego miejsca. Stosunkowo łatwo dostępne miejsce z pięknymi widokami.

Czuć bliskość atrakcji turystycznej. Punkt widokowy Reinebringen jest najpopularniejszym punktem na Lofotach i w ścisłej norweskiej czołówce. To widać. Ludzi jest pod dostatkiem.

Kilka lat temu Sherpowie wybudowali tu schody. Teraz tymi schodami musimy zejść ponad 400 metrów. Kolana lubią to.     

Idziemy przez Reine. Szukamy dobrego miejsca na łapanie stopa. 

Chcemy się dostać do Uttakleiv, mamy ponad 50 km do pokonania. Nie czekamy długo. Wysiadamy przy głównej drodze, kilka kilometrów od celu. Resztę przejdziemy na nogach lub może jeszcze się coś trafi. Dużo nie przeszliśmy gdy dwie młode amerykanki na wakacjach zabierają nas ze sobą. 

Lofoty kojarzą się z górami, ale mają również niesamowite plaże. Plaże i góry to piękna kombinacja. Niektóre są trudnodostępne, do innych można dojechać. Jeśli jest dojazd to i są turyści, masa turystów. Powstają kempingi, parkingi dla kamperów itp. 

Jesteśmy w Haukland. Za górą jest Uttakleiv. Dwa popularne turystyczne miejsca. W obu tych zatokach są piękne plaże. Gdyby było nieco cieplej można by się popluskać w wodzie.

Przed Drugą Wojną Światową do Uttakleiv nie było żadnej bitej drogi, był dostęp od morza i górskie ścieżki. Po wojnie miejscowi, wspomagani przez państwo, wybudowali sześciokilometrową drogę otaczającą górę. W 1998 roku powstał tunel długości 899 m i teraz dojazd jest bezproblemowy.

Spędziliśmy chwilę na plaży Haukland i starą drogą ruszyliśmy do Uttakleiv. Kilka kilometrów malowniczej nadbrzeżnej drogi. 

Przed nami kolejna piękna zatoka z piaszczystą plażą. Uttakleiv. Kilka namiotów na brzegu, parking z kamperami. 

Myśleliśmy o noclegu tutaj, ale ceny nas zniechęciły. Wracamy tą samą drogą.

Dzień dobiega końca, czas poszukać miejsca na nocleg. W połowie drogi pomiędzy dwiema miejscowościami, przy małej plaży, rozbijamy namiot. Jest przepiękny słoneczny "wieczór". Złota godzina, która może trwać przez całą noc. Marzymy o takiej białej nocy gdzieś wyżej, w górach. Najwyższy czas odpocząć. 

C.D.N.

Moimi opowieściami i doświadczeniem dzielę się z Wami bezpłatnie. Jeśli chcielibyście mnie wesprzeć można to zrobić tu:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz