LOFOTY - 5 LIPCA 2022
Pogoda się zepsuła. Okoliczne szczyty zasnute chmurami. Nie pada, ale deszcz wisi w powietrzu. Mieliśmy wleźć na najwyższą górę w okolicy, ale nie wiem czy coś z tego będzie, zobaczymy. Wejście dla samego wejścia nie ma sensu.
Spakowani ruszamy dalej. Ciągle w górę. Deszcz wkrótce przypomina, że te chmury to tak na poważnie. Czasami coś widać, a czasami nic. Nikła nadzieja na jakąś poprawę pryska, zmieniamy plany.
Schodzimy do najbliższej zatoki. Pada, nie pada, pada, nie pada, tak wygląda dzisiejszy dzień. Dobrze, że nie leje. Deszcz jest co najwyżej umiarkowany.
Tracimy nasze zdobyte 550 m nad poziomem oceanu. Teren nie jest łatwy. Nie ma urwisk, ale skakanie po kamieniach daje w kość. Niżej trafiało się nawet jakieś karłowate drzewko.
Pogoda była łaskawa i nad brzegiem zatoki dała nam zjeść w spokoju. Okolica raczej dzika, ale w oddali stoi jakaś prywatna chata. Na wodzie buja się jacht. Zapada decyzja co robimy dalej. Niżej już zejść się nie da, to idziemy pod górę.
Wspinamy się. Na mapie mamy tu ścieżkę, w terenie jest ona znikoma. Im wyżej tym piękniejszy widok na zatokę otoczoną górami. Coś tam popaduje z nieba.
Przed nami wodospad, chodź nie do końca. Woda po prostu sobie spływa po skale w dużych ilościach. Wygląda bardzo malowniczo. To już kolejna wodna atrakcja tego dnia.
Wędrując po norweskich górach doszedłem do wniosku, że w Norwegii jest więcej wodospadów niż Norwegów. Pamiętam swój pierwszy zachwyt nad jakąś "przeciętną" kaskadą. Kolejny wodospad i kolejne ohy i ahy. Trzydziesty piąty już nie powodował większych emocji, "o fajny, idziemy dalej". Oczywiście bywają wodospady wybitne, które zawsze robią wrażenie. Generalnie po norweskich wędrówkach poprzeczka została zawieszona bardzo wysoko.
Ciekawe jest to, jak efekt skali wpływa na oceny atrakcji turystycznych. "Wodospadzik" na który tutaj nikt specjalnie nie zwraca uwagi, w Polsce byłby rezerwatem i biletowaną atrakcją.
Na wysokości 250 metrów docieramy do jeziora. Wieje i pada. Rozbijamy tymczasowo namiot, aby przeczekać. Jest krzywo jak cholera, ale to nic, przecież zaraz ruszamy dalej. Obok szumi woda, oczywiście kolejny wodospad. Jest już popołudnie i ogarnia nas jakieś rozleniwienie. Nawet nam się nie chciało poprawiać namiotu przed snem.
C.D.N.
Moimi opowieściami i doświadczeniem dzielę się z Wami bezpłatnie. Jeśli chcielibyście mnie wesprzeć można to zrobić tu:
.jpg)
.jpg)






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz