wtorek, 1 kwietnia 2025

Północna Norwegia - lato 2022 - część 7

TROMSØ I KVALØYA - 9 LIPCA 2022

Mamy plan. Pomysłów było kilka, padło na jedną górę wyspy Kvaløya. Kvaløya to piąta wyspa Norwegii, jedyne 754 km². Mamy do przejechania 45 km, liczymy na sprawny autostop.

Przekraczamy wielki most łączący Tromsø i Kvaløya. Szukamy dobrego miejsca do autostopowania. W pierwszej zatoczce stajemy z wyciągniętym kciukiem. Długo nie stoimy. Najpierw podjeżdżamy 6 km, następnie z niemieckimi turystami w kamperze dojeżdżamy do naszego celu. 

Za nami miejscowość Tromvik, przed nami Rekvik. Teraz pisząc tą relację dociera do mnie, że tak się nazywają modele namiotów naszego polskiego Fjord Nansena. Z "Rekvikiem" przeszliśmy duuużo kilometrów w 2024 roku po Karpatach Słowackich i Rumuńskich. Szczerze polecam ten model.

Stoimy u podnóża górki Tromtinden (636 m). Trzeba się wdrapać 600 m do góry. Pogoda jest coraz ładniejsza, w końcu mamy więcej słońca niż chmur.

Nasza góra nie jest jakaś wybitna, ale będziemy mieli z niej widok na ocean i okoliczne tysięczniki. Mozolnie do góry, najpierw karłowaty lasek, później już tylko kamieniste zbocze.

Na przełęczy otwiera się widok na ocean. Gdzieś tam przed nami, prawie 800 km stąd, leży archipelag Svalbard, znany bardziej pod nazwą Spitsbergen. 

Poniżej przełęczy kolejne jeziorko, wpadło nam w oko jako dobre miejsce na biwak. Słońce wygrywa walkę z chmurami. Okoliczne góry pokazują się w całej okazałości. Oj, tak, jest pięknie.

W końcu zdobywamy upatrzony szczyt. Tromtinden. Usypany kopczyk kamieni i obłędne widoki dookoła. 

Jest dosyć ciepło, rozleniwiamy się. Na szczycie zostajemy zdecydowanie dłużej niż planowaliśmy. Pogoda zrobiła nam prezent. Dzień przeradza się w "wieczór", a później w "noc". Kolory stają się obłędne. Wszystko pokrywa się żółtym, ciepłym światłem i trwa tak wiele godzin. Jest bezwietrznie i cicho. Czujemy się spełnieni. Chcieliśmy zobaczyć ten spektakl północy i udało się.

Przed godziną pierwszą w nocy zaczynamy schodzić. Słońce nad oceanem jest w okolicach najniższego punktu. 

Zejście na przełęcz i jeziorko zajmuje nam ponad 1,5 godziny. Znajdujemy płaskie miejsce pod namiot i po godzinie drugiej, zasypiamy. Wciąż w promieniach słońca.

 C.D.N.

Moimi opowieściami i doświadczeniem dzielę się z Wami bezpłatnie. Jeśli chcielibyście mnie wesprzeć można to zrobić tu:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz