piątek, 18 kwietnia 2025

Norwegia - Hardangervidda i nie tylko... - lato 2022 - dzień 3

Dzień 3 - 31 sierpnia 2022

Wita nas bajkowy poranek. Górskie zbocza toną w słonecznych pomarańczach. Na niebie błękit. Coś pięknego.

Nie spieszymy się. Spokojne śniadanie, woda na herbatę metr od namiotu. Nie trzeba daleko szukać. 😀

Do tej pory szliśmy na północny zachód, dzisiaj zmieniamy kierunek, skręcamy na południe. Będziemy szli wzdłuż krawędzi lodowca. 

Teren robi się jeszcze bardziej górski. Więcej podejść, więcej kamieni, więcej potoków i doszły duże połacie wiecznego śniegu. Krajobrazowo jest jeszcze piękniej.

Czasami skubiemy jagody, czasami trafią się maliny morożki (molte). Bażynę czarną możemy zbierać litrami, rośnie wszędzie. Nie jest zbyt smaczna tak na surowo. 

Na naszym szlaku nie ma tłoku. Pod koniec poprzedniego dnia minęliśmy dwójkę turystów. Ścieżki przez pola śniegowe są niewielkie, ale wystarczające by wiedzieć gdzie iść i nie błądzić.

Najwyższy punkt dzisiejszego dnia i całej trasy to przełęcz około 1450 m n.p.m. Ten fragment trasy był zdecydowanie bardziej górski. Jeszcze stromiej, jeszcze więcej gimnastyki.

Czasami otwierają się widoki na jęzory lodowcowe. Popękane pola lodowe opadające w dolinę, wypluwają tony wody o niesamowitym lazurowym kolorze. Pierwszy raz widzę coś takiego. Nigdy dotąd nie byłem tak blisko lodowca. Wrażenia niezapomniane.

Teren się powoli zmienia, łagodnieje. Surowy górski krajobraz zamienia się w szeroką dolinę pełną zielonych traw.

Środkiem meandruje lazurowy polodowcowy potok. Wkrótce go przekraczamy, bez mostu byłoby krucho.

Rozglądamy się za miejscem na namiot. Dzień się kończy, 16 km za nami. Lodowiec został z tyłu. Powoli obieramy kierunek do punktu startu. Może uda się dojść jutro, a może nie, zobaczymy.    

 

C.D.N.

Moimi opowieściami i doświadczeniem dzielę się z Wami bezpłatnie. Jeśli chcielibyście mnie wesprzeć można to zrobić tu:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz